|
|
Dzieci kochają zwierzęta i dlatego bardzo chętnie
odwiedzają ogród zoologiczny.
Tego dnia w ZOO panowało straszne zamieszanie.
Wszystkie zwierzątka pozamieniane były miejscami.
Dzieci postanowiły znaleźć przyczynę tego bałaganu.
Przeczytaj fragment bajki
Jest to jedyna bajka, w której towarzyszem
przygód Waszego dziecka może zostać osoba dorosła.
W przygodzie może wziąć udział
drugie dziecko lub
dziadek, babcia,
ciocia, mama, itp. |
|
- imię i nazwisko dziecka - głównego bohatera opowieści
- miejscowość, w której mieszka
- imię jednego towarzysza (dziecko
lub osoba dorosła) - z
zaznaczeniem stopnia pokrewieństwa
Jedyna bajka, w której towarzyszyć
dziecku może babcia, dziadek, mama ciocia lub tata.
- fotografia - na stronę z dedykacją -
najlepiej w formie cyfrowej ( JPG, BMP, itp.) Prosimy nie zmniejszać zdjęć przed wysłaniem!
-
treść dedykacji, którą
umieścimy pod zdjęciem - przykładowe wierszyki
zobacz tutaj
- podpis pod dedykacją - od kogo, z
jakiej okazji
- miejscowość i data na dole strony z
dedykacją
- adres do wysyłki oraz telefon
kontaktowy |
|
Kiedy
zapytacie dorosłych, czy zwierzątka w ogrodzie zoologicznym potrafią
mówić, to oni od razu odpowiadają, że nie. Ale wszystkie dzieci
przecież wiedzą, że to niezupełnie prawda. A w ogóle, co ja mówię -
omalże nie zapomniałem o Dominiku, który mieszka w Krynicy Morskiej
i jego dziadku Zygmuncie. Potrafią oni opowiadać całymi dniami o
zwierzątkach w ZOO, aż człowiek ma od tego mętlik w głowie.
A jeżeli chcecie usłyszeć, jakich przygód doświadczyli Dominik z
dziadkiem Zygmuntem i co wydarzyło się w ogrodzie zoologicznym, to
nadstawcie uszu. Nadszedł czas, by zacząć opowiadać o tej
niesamowitej przygodzie.
Dominik i dziadek Zygmunt kochają ogród zoologiczny. Gdy znajdą
trochę czasu, to zaraz pędzą popatrzeć na zwierzątka. I nie inaczej
było tego dnia, o którym będę wam opowiadać.
- Dominiku, najpierw musimy odwiedzić tygrysa. Pamiętasz, jak
ostatnio próbował trzepnąć tą swoją ogromną łapą małą muszkę, która
mu wciąż siedziała na nosie?
- Dzień dobry! Proszę pana, ja i mój dziadek prosimy o dwa bilety do
waszego ogrodu zoologicznego - powiedział Dominik i uśmiechnął się
do sprzedawcy biletów.

Pan sprzedawca nie był w humorze i chmurzył się jak
niebo przed burzą. Jedyną reakcją było burknięcie pod wąsem,
podobnym dziś do miotły.
- Chwileczkę, przecież słyszę! Nie trzeba tyle hałasować. Na razie
mój słuch jest w porządku - mruczał znużony kasjer, sprzedając dwa
bilety Dominikowi i dziadkowi Zygmuntowi.
- Proszę pana, co się panu stało? - zapytał dziadek Zygmunt ze
współczuciem.
Sprzedawca ciężko usiadł na krześle.
- Nawet nie mam ochoty o tym rozmawiać - powiedział i westchnął. -
Mam kłopoty z reumatyzmem. I przywykłem już do tego. Ale to, do
czego doszło tutaj, to po prostu niewiarygodne. Oby tylko nie
zamknęli ogrodu zoologicznego - powiedział tajemniczo. - Jak tu żyć
bez moich zwierzęcych przyjaciół? Przecież umrę z tęsknoty.
Kasjer miał bardzo smutną minę.
- Dlaczego ktoś miałby zamknąć ogród zoologiczny? - zapytał dziadek
Zygmunt z zainteresowaniem.
- Najlepiej będzie, jeśli zobaczycie wszystko na własne oczy...
[...]
Pognali na złamanie karku w kierunku najbliższej klatki. Bardzo
dobrze wiedzieli, że zaraz w pierwszej klatce za bramą ZOO są
umieszczone gepardy. To nie ulega żadnej wątpliwości. Nawet na
tabliczce obok klatki było napisane: "gepard smukły". Teraz jednak
oprócz geparda były tu jeszcze inne zwierzątka. W kącie kurczył się
pancernik. Na pniu spróchniałej sosny podskakiwała papuga kakadu, a
gepard, który był zawsze w klatce sam, parskał i warczał na
przerażoną antylopę.
- Co to za bałagan? - zapytał Dominik dziadka Zygmunta...
[...] ...szybko pobiegli w kierunku klatki tygrysa. Kiedy dotarli na
miejsce, wydawało im się, że znaleźli się w koszmarnym śnie. W
klatce, w której zawsze widywali wiecznie ospałego tygrysa mrużącego
leniwie oczy, kurczył się słoń. Przewracał oczami i nieszczęśliwie
patrzył pod siebie. Dominik z dziadkiem Zygmuntem również spojrzeli
w tym kierunku i zaczęli się śmiać. Klatka była dosyć duża dla
jednego tygrysa, ale jeżeli się wepchnie do takiej klatki jeszcze
dobrze wykarmionego słonia afrykańskiego - pokazowy egzemplarz z
rodowodem - to teraz już nawet muszka nie zmieści się w klatce...
[...] Musimy rozwiązać tę zagadkę - powiedział Dominik...
[...] - Wydaje ci się, że możesz wejść tak sobie do środka i szperać
w gabinecie pana dyrektora? Pamiętasz, co przyrzekliśmy babci Krysi?
Żadnych głupot. Obyśmy się tylko nie znaleźli w tarapatach...
[...] - Jeżeli
naprawdę chcemy ocalić ogród zoologiczny i pomóc zwierzątkom, nie
mamy wyboru.... |